Wieczerza Pańska online? | Filip Kegel
Kryzys wywołany przez epidemię koronawirusa wyciągnął na wierzch wiele kwestii, które pozostawały w naszych zborach i środowiskach nierozwiązane. Na przykład: Czy obietnice Starego Przymierza mówiące o materialnych błogosławieństwach, w tym o doskonałym zdrowiu, możemy odnosić bezpośrednio do naszego życia? W obecnej sytuacji jedni odczuwają głęboki niepokój, podczas gdy inni tryumfalnie cytują Psalm 91, wzywając "niedowiarków" do zaufania czemuś, co jest właściwie nie do końca rozwiniętą formą herezji zwanej ewangelią sukcesu. Oznaką czego jest odwoływanie nabożeństw w obawie przed rozprzestrzeniającą się zarazą - tchórzostwa czy uzasadnionej troski o bliźnich? A jeśli już przenosimy nasze kościelne spotkania do internetu, co z Wieczerzą Pańską? Czy każda chrześcijańska rodzina powinna obchodzić ją osobno? Czy powinniśmy poprowadzić spotkanie online, na którym pastor pobłogosławi chleb i wino przygotowane przez wierzących w ich domach? Czy najlepiej byłoby rozwieźć po zborownikach sterylnie zapakowane elementy Wieczerzy? A może nic się Kościołowi nie stanie, jeśli po prostu poczekamy z obchodzeniem Komunii do momentu, gdy będziemy mogli się już spotykać w normalnych warunkach - za parę tygodni, a może parę miesięcy?
Odnośnie ostatniej postawy: rozumiem ją, jeśli stoi za nią troska o to, by sprawować Wieczerzę Pańską wyłącznie w sposób, który będzie zgodny z Pismem Świętym. Trudniej mi się do tej postawy odnieść, gdy opiera się ona na lekceważącym stosunku do sakramentów/ustanowień Chrystusa. Może być bowiem tak, że nie mamy większego problemu z tym, aby Kościół przez pewien czas nie obchodził Wieczerzy, po prostu dlatego, że w normalnych warunkach nie bardzo widzimy, jakie korzyści płyną z jej wspólnego spożywania. Być może mówimy: "To przecież tylko symbol", mając przez to na myśli symbol w rodzaju tandetnej pamiątki, którą przywozimy znad morza, aby przypominała nam o wspaniale spędzonych wakacjach, ale która tak naprawdę nie odgrywa później w naszym życiu żadnej roli - jest tylko "symboliczną" namiastką tego, co się kiedyś wydarzyło.
Są jednak zbory, które postrzegając Wieczerzę jako środek prowadzący do głębszego przeżywania jedności z Jezusem Chrystusem postanawiają zawiesić jej sprawowanie na czas, kiedy nie jest możliwe spożywanie jej przez całą wspólnotę w jednym miejscu. Kierują się w tym przekonaniem, że wspólnotowy (zborowy) charakter tego świętego posiłku jest czymś, co należy do jego istoty - innymi słowy, Wieczerza Pańska spożywana przez grupkę znajomych w oderwaniu od zboru w ogóle Wieczerzą Pańską nie jest. Szanuję decyzję wspólnot, które idą w takim kierunku, i widzę siłę ich argumentów. Jednak w tym krótkim tekście chciałbym wyjaśnić powody, dla których uważam, że w obecnym czasie powinniśmy poszukać alternatywnych form spożywania Wieczerzy, tak by dalej mogła być ona błogosławieństwem dla Kościoła.
1. Jak już wspominałem powyżej, wierzę, że Wieczerza Pańska jest środkiem łaski dla Kościoła, dzięki któremu chrześcijanin duchowo karmi się Chrystusem. [Chleb i wino są symbolami, ale nie w takim sensie, w jakim prezydent miasta może "symbolicznie" przekazać klucze do miasta studentom obchodzącym juwenalia (mimo że studenci realnie nie uzyskują żadnej władzy w mieście). W Biblii Bóg posługuje się symbolami. Posługuje się materialnymi środkami, by osiągać duchowe cele. Słowa zapisane na kartach Biblii same w sobie są tylko plamami tuszu na papierze. Ale niosą za sobą konkretne znaczenie, i gdy rozumiemy to znaczenie i przyjmujemy je z wiarą, dzięki temu możemy jednoczyć się z Bogiem. Podobnie jest z Wieczerzą.] Między innymi dlatego uważam, że Wieczerza Pańska jest jednym z zasadniczych elementów spotkań Kościoła, i powinna być obchodzona co tydzień (na ten temat szykuję inny artykuł). Zbory, które decydują się obchodzić ją raz w miesiącu lub jeszcze rzadziej, moim zdaniem pozbawiają się w ten sposób ogromnej duchowej korzyści. Dlatego, o ile to tylko możliwe, powinniśmy dążyć do tego, by obchodzić ją regularnie pomimo niesprzyjających okoliczności.
2. Zgadzam się, że prawidłowym czasem i miejscem dla spożywania Wieczerzy jest spotkanie całego zboru - nabożeństwo, ewentualnie spotkanie członkowskie. Sam jedenasty rozdział 1Kor pokazuje to dość wyraźnie. Przenoszenie Wieczerzy na spotkania grup domowych z reguły uznałbym za niewłaściwe, nie mówiąc już o spontanicznym, nieuzgadnianym ze starszymi zboru obchodzeniem jej przez pojedynczych członków.
3. Jednak opisy życia pierwszego Kościoła w Jerozolimie wskazują, że "łamanie chleba" odbywało się "po domach" (Dz 2:46). Nawet jeśli praktyki opisane w Dziejach Apostolskich nie zawsze powinny być dla nas normą i bywało tak, że sami apostołowie po jakimś czasie dochodzili do wniosku, że ich wcześniejsze postępowanie nie było zgodne z Bożym objawieniem (jak to było w przypadku Piotra w Dz 10), to trudno byłoby uznać, że zbór w Jerozolimie przez kilka dobrych lat w ogóle nie obchodził Wieczerzy Pańskiej, ponieważ była ona sprawowana w domach poszczególnych członków. Możemy się domyślać, że w ogóle nie było wtedy okazji, by spożywać Wieczerzę w jednym wspólnym gronie - świątynia, w której spotykali się uczniowie Jezusa, prawdopodobnie nie oferowała możliwości regularnego organizowania posiłku na kilka tysięcy osób (Dz 2:41,46).
4. W związku z tym uważam, że w okolicznościach, które nie pozwalają na gromadzenie się w jednym miejscu, by spożywać Wieczerzę - na przykład w czasie przymusowej kwarantanny - powinniśmy robić wyjątek od reguły, którą sformułowałem w punkcie drugim. Podkreślam: powinniśmy robić wyjątek, a nie zmieniać regułę. To, że obecnie wiele zborów transmituje nabożeństwa lub same kazania, aktywnie zachęcając członków do zostania w domu, nie oznacza, że gdy już skończy się epidemia, powinniśmy traktować internetowe uczestnictwo w nabożeństwie jako godną rozważenia opcję, kiedy nie będzie nam się chciało pojechać do kościoła. Transmitowanie kazań zamiast głoszenia ich bezpośrednio do słuchaczy, odtwarzanie pieśni z internetu zamiast śpiewania ich wspólnie jako zbór oraz rozmowy przez Skype'a zamiast społeczności po nabożeństwie to nie "nowoczesny Kościół", lecz środki zastępcze, z których korzystamy z konieczności. Ale pomimo ich wad korzystamy z nich, ponieważ sądzimy, że o wiele gorzej byłoby całkowicie zrezygnować z niedzielnych zgromadzeń. Uważam, że tak samo jest z Wieczerzą.
W związku z tym wszystkim sądzę, że najlepszym rozwiązaniem jest zachęcenie członków zboru, który transmituje swoje nabożeństwa, by przygotowali (indywidualnie lub, jeśli to możliwe, jako rodziny) chleb i wino, po czym pastor lub inna osoba wyznaczona przez zbór poprowadzi Wieczerzę w czasie transmisji, modląc się, dziękując Bogu za ofiarę Chrystusa i instruując widzów/słuchaczy, by spożyli elementy Wieczerzy. Wierzę, że w tych nietypowych okolicznościach takie rozwiązanie spotka się z Bożą przychylnością i będzie źródłem błogosławieństwa dla wszystkich, którzy do takiej Wieczerzy przystąpią.
Oczywiście, taka forma przeprowadzenia Wieczerzy wymaga dużego namysłu między innymi nad tym, w jaki sposób wyraźnie zaznaczyć, kto może do niej przystąpić (za jeden z niezbędnych warunków uznaję przyjęcie chrztu). Właściwym rozwiązaniem mogłoby być oddzielenie pierwszej części nabożeństwa, dostępnej publicznie dla wszystkich zainteresowanych, od transmisji Wieczerzy, do której link otrzymaliby tylko członkowie zboru. Jedna transmisja dla wszystkich członków, w przeciwieństwie do sprawowania Wieczerzy indywidualnie przez każdą rodzinę, między innymi podkreśli zborowy charakter posiłku. Są to jednak oczywiście tylko pomysły.
Co zrobić, jeśli twój zbór nie jest skłonny do tego, by w czasie kwarantanny sprawować Wieczerzę w taki lub inny podobny sposób? Przede wszystkim, skonsultować się ze starszymi zboru, być może reprezentowanymi przez pastora. To oni "zdadzą sprawę" za to, jak "czuwali nad twoją duszą" (Hbr 13:17), i to oni powinni decydować o sposobie sprawowania sakramentów. Jeśli pomimo twoich argumentów nie są przekonani do Wieczerzy online - nie buntuj się, nie uprawiaj samowolki. Biblia nie odpowiada bezpośrednio na pytanie, czy w czasie epidemii powinniśmy obchodzić Wieczerzę przez internet, i dlatego z całą pewnością nie powinniśmy na tym tle dążyć do podziałów - a tym byłoby moim zdaniem samowolne sprawowanie Wieczerzy Pańskiej.
Jeśli jednak starsi twojego zboru są otwarci na takie rozwiązanie, a sami nie planują transmisji nabożeństwa, możesz dołączyć do I Zboru Kościoła Chrześcijan Baptystów w Warszawie, który będzie transmitował nabożeństwo wraz z Wieczerzą w najbliższą niedzielę (Palmową, 6 kwietnia) oraz w Wielki Piątek na facebooku (kliknij). Mocno zachęcam! - również do modlitwy o to, by Bóg jak najszybciej powstrzymał epidemię, tak byśmy mogli już niedługo spotkać się w naszych zborach i w zwyczajnych-niezwyczajnych warunkach wspólnie Go uwielbiać, słuchać Jego Słowa i karmić się ciałem i krwią Jego Syna.
Odnośnie ostatniej postawy: rozumiem ją, jeśli stoi za nią troska o to, by sprawować Wieczerzę Pańską wyłącznie w sposób, który będzie zgodny z Pismem Świętym. Trudniej mi się do tej postawy odnieść, gdy opiera się ona na lekceważącym stosunku do sakramentów/ustanowień Chrystusa. Może być bowiem tak, że nie mamy większego problemu z tym, aby Kościół przez pewien czas nie obchodził Wieczerzy, po prostu dlatego, że w normalnych warunkach nie bardzo widzimy, jakie korzyści płyną z jej wspólnego spożywania. Być może mówimy: "To przecież tylko symbol", mając przez to na myśli symbol w rodzaju tandetnej pamiątki, którą przywozimy znad morza, aby przypominała nam o wspaniale spędzonych wakacjach, ale która tak naprawdę nie odgrywa później w naszym życiu żadnej roli - jest tylko "symboliczną" namiastką tego, co się kiedyś wydarzyło.
Są jednak zbory, które postrzegając Wieczerzę jako środek prowadzący do głębszego przeżywania jedności z Jezusem Chrystusem postanawiają zawiesić jej sprawowanie na czas, kiedy nie jest możliwe spożywanie jej przez całą wspólnotę w jednym miejscu. Kierują się w tym przekonaniem, że wspólnotowy (zborowy) charakter tego świętego posiłku jest czymś, co należy do jego istoty - innymi słowy, Wieczerza Pańska spożywana przez grupkę znajomych w oderwaniu od zboru w ogóle Wieczerzą Pańską nie jest. Szanuję decyzję wspólnot, które idą w takim kierunku, i widzę siłę ich argumentów. Jednak w tym krótkim tekście chciałbym wyjaśnić powody, dla których uważam, że w obecnym czasie powinniśmy poszukać alternatywnych form spożywania Wieczerzy, tak by dalej mogła być ona błogosławieństwem dla Kościoła.
1. Jak już wspominałem powyżej, wierzę, że Wieczerza Pańska jest środkiem łaski dla Kościoła, dzięki któremu chrześcijanin duchowo karmi się Chrystusem. [Chleb i wino są symbolami, ale nie w takim sensie, w jakim prezydent miasta może "symbolicznie" przekazać klucze do miasta studentom obchodzącym juwenalia (mimo że studenci realnie nie uzyskują żadnej władzy w mieście). W Biblii Bóg posługuje się symbolami. Posługuje się materialnymi środkami, by osiągać duchowe cele. Słowa zapisane na kartach Biblii same w sobie są tylko plamami tuszu na papierze. Ale niosą za sobą konkretne znaczenie, i gdy rozumiemy to znaczenie i przyjmujemy je z wiarą, dzięki temu możemy jednoczyć się z Bogiem. Podobnie jest z Wieczerzą.] Między innymi dlatego uważam, że Wieczerza Pańska jest jednym z zasadniczych elementów spotkań Kościoła, i powinna być obchodzona co tydzień (na ten temat szykuję inny artykuł). Zbory, które decydują się obchodzić ją raz w miesiącu lub jeszcze rzadziej, moim zdaniem pozbawiają się w ten sposób ogromnej duchowej korzyści. Dlatego, o ile to tylko możliwe, powinniśmy dążyć do tego, by obchodzić ją regularnie pomimo niesprzyjających okoliczności.
2. Zgadzam się, że prawidłowym czasem i miejscem dla spożywania Wieczerzy jest spotkanie całego zboru - nabożeństwo, ewentualnie spotkanie członkowskie. Sam jedenasty rozdział 1Kor pokazuje to dość wyraźnie. Przenoszenie Wieczerzy na spotkania grup domowych z reguły uznałbym za niewłaściwe, nie mówiąc już o spontanicznym, nieuzgadnianym ze starszymi zboru obchodzeniem jej przez pojedynczych członków.
3. Jednak opisy życia pierwszego Kościoła w Jerozolimie wskazują, że "łamanie chleba" odbywało się "po domach" (Dz 2:46). Nawet jeśli praktyki opisane w Dziejach Apostolskich nie zawsze powinny być dla nas normą i bywało tak, że sami apostołowie po jakimś czasie dochodzili do wniosku, że ich wcześniejsze postępowanie nie było zgodne z Bożym objawieniem (jak to było w przypadku Piotra w Dz 10), to trudno byłoby uznać, że zbór w Jerozolimie przez kilka dobrych lat w ogóle nie obchodził Wieczerzy Pańskiej, ponieważ była ona sprawowana w domach poszczególnych członków. Możemy się domyślać, że w ogóle nie było wtedy okazji, by spożywać Wieczerzę w jednym wspólnym gronie - świątynia, w której spotykali się uczniowie Jezusa, prawdopodobnie nie oferowała możliwości regularnego organizowania posiłku na kilka tysięcy osób (Dz 2:41,46).
4. W związku z tym uważam, że w okolicznościach, które nie pozwalają na gromadzenie się w jednym miejscu, by spożywać Wieczerzę - na przykład w czasie przymusowej kwarantanny - powinniśmy robić wyjątek od reguły, którą sformułowałem w punkcie drugim. Podkreślam: powinniśmy robić wyjątek, a nie zmieniać regułę. To, że obecnie wiele zborów transmituje nabożeństwa lub same kazania, aktywnie zachęcając członków do zostania w domu, nie oznacza, że gdy już skończy się epidemia, powinniśmy traktować internetowe uczestnictwo w nabożeństwie jako godną rozważenia opcję, kiedy nie będzie nam się chciało pojechać do kościoła. Transmitowanie kazań zamiast głoszenia ich bezpośrednio do słuchaczy, odtwarzanie pieśni z internetu zamiast śpiewania ich wspólnie jako zbór oraz rozmowy przez Skype'a zamiast społeczności po nabożeństwie to nie "nowoczesny Kościół", lecz środki zastępcze, z których korzystamy z konieczności. Ale pomimo ich wad korzystamy z nich, ponieważ sądzimy, że o wiele gorzej byłoby całkowicie zrezygnować z niedzielnych zgromadzeń. Uważam, że tak samo jest z Wieczerzą.
W związku z tym wszystkim sądzę, że najlepszym rozwiązaniem jest zachęcenie członków zboru, który transmituje swoje nabożeństwa, by przygotowali (indywidualnie lub, jeśli to możliwe, jako rodziny) chleb i wino, po czym pastor lub inna osoba wyznaczona przez zbór poprowadzi Wieczerzę w czasie transmisji, modląc się, dziękując Bogu za ofiarę Chrystusa i instruując widzów/słuchaczy, by spożyli elementy Wieczerzy. Wierzę, że w tych nietypowych okolicznościach takie rozwiązanie spotka się z Bożą przychylnością i będzie źródłem błogosławieństwa dla wszystkich, którzy do takiej Wieczerzy przystąpią.
Oczywiście, taka forma przeprowadzenia Wieczerzy wymaga dużego namysłu między innymi nad tym, w jaki sposób wyraźnie zaznaczyć, kto może do niej przystąpić (za jeden z niezbędnych warunków uznaję przyjęcie chrztu). Właściwym rozwiązaniem mogłoby być oddzielenie pierwszej części nabożeństwa, dostępnej publicznie dla wszystkich zainteresowanych, od transmisji Wieczerzy, do której link otrzymaliby tylko członkowie zboru. Jedna transmisja dla wszystkich członków, w przeciwieństwie do sprawowania Wieczerzy indywidualnie przez każdą rodzinę, między innymi podkreśli zborowy charakter posiłku. Są to jednak oczywiście tylko pomysły.
Co zrobić, jeśli twój zbór nie jest skłonny do tego, by w czasie kwarantanny sprawować Wieczerzę w taki lub inny podobny sposób? Przede wszystkim, skonsultować się ze starszymi zboru, być może reprezentowanymi przez pastora. To oni "zdadzą sprawę" za to, jak "czuwali nad twoją duszą" (Hbr 13:17), i to oni powinni decydować o sposobie sprawowania sakramentów. Jeśli pomimo twoich argumentów nie są przekonani do Wieczerzy online - nie buntuj się, nie uprawiaj samowolki. Biblia nie odpowiada bezpośrednio na pytanie, czy w czasie epidemii powinniśmy obchodzić Wieczerzę przez internet, i dlatego z całą pewnością nie powinniśmy na tym tle dążyć do podziałów - a tym byłoby moim zdaniem samowolne sprawowanie Wieczerzy Pańskiej.
Jeśli jednak starsi twojego zboru są otwarci na takie rozwiązanie, a sami nie planują transmisji nabożeństwa, możesz dołączyć do I Zboru Kościoła Chrześcijan Baptystów w Warszawie, który będzie transmitował nabożeństwo wraz z Wieczerzą w najbliższą niedzielę (Palmową, 6 kwietnia) oraz w Wielki Piątek na facebooku (kliknij). Mocno zachęcam! - również do modlitwy o to, by Bóg jak najszybciej powstrzymał epidemię, tak byśmy mogli już niedługo spotkać się w naszych zborach i w zwyczajnych-niezwyczajnych warunkach wspólnie Go uwielbiać, słuchać Jego Słowa i karmić się ciałem i krwią Jego Syna.

Komentarze
Prześlij komentarz