Czy powinniśmy przestrzegać Prawa Starego Testamentu? - John Piper


Witamy wszystkich w piątek. Dzisiaj mamy pytanie od słuchaczki Wilmie. „Dobry wieczór, Pastorze Johnie! Pochodzę z Afryki Południowej i bardzo chciałabym wiedzieć, czy jedzenie wieprzowiny i boczku jest grzechem. Ten temat jest powodem ogromnego strapienia w moim małżeństwie, ponieważ mój mąż jest gorącym zwolennikiem Prawa Mojżeszowego. I mimo że nie przestrzega wszystkich jego przepisów, wystrzega się wieprzowiny jak ognia.”

Od zawsze były grupy chrześcijan, którzy wierzą, że aby uszanować autorytet Boga w Starym Testamencie, musimy dalej przestrzegać praw żywieniowych i innych praw ceremonialnych, bo inaczej zostaniemy uznani za nieposłusznych. Takie podejście wypływa zarówno z dobrej pobudki, jak i z pobudki zasadniczo błędnej. Dobrą pobudką jest pragnienie, by być posłusznym Bogu. Nie ma w nim nic złego. Błędną pobudką jest nieposłuszeństwo Chrystusowi, który uczy nas, jak być posłusznym Bogu w kontekście Starego Testamentu.

Dobra pobudka może wziąć za punkt startowy fragment taki jak Mt 5:17-18. Jezus mówi: „Nie sądźcie, że przyszedłem unieważnić Prawo lub Proroków. Nie przyszedłem unieważnić, ale wypełnić. Zapewniam was bowiem: Dopóki trwać będzie niebo i ziemia, ważna będzie każda jota i każda kreska Prawa – aż wszystko się dokona.” Dobra pobudka kładzie nacisk na każdą kreskę i każdą jotę, które będą ważne, dopóki będzie trwać ziemia. Zaś błędna pobudka ignoruje słowa, że Jezus przyszedł je „wypełnić”, i słowa „aż wszystko się dokona”.

Innymi słowy, błędna pobudka nie potrafi zobaczyć w Jezusie tego wypełnienia i dokonania Prawa i Proroków, które Bóg od zawsze zamierzył w Starym Testamencie jako spełnienie i koniec praw ceremonialnych. W związku z tym staranie, by przestrzegać zakazu jedzenia wieprzowiny, jest odmową podporządkowania się Bożemu planowi wypełnienia Prawa w Jezusie.

Bądźmy teraz konkretni. Weźmy prawa dotyczące jedzenia w Starym Testamencie – dotyczące pokarmów nieczystych, w tym wieprzowiny. Jezus powiedział na ten temat coś bardzo konkretnego w Mk 7:15-19. Powiedział tak:

„Nic, co do człowieka wchodzi z zewnątrz, nie może uczynić go nieczystym, lecz rzeczy, które wychodzą z człowieka – to one właśnie czynią go nieczystym. Kto ma uszy, aby słuchać, niech rozważy moje słowa.” A gdy opuścił tłum i znalazł się w domu, Jego uczniowie zagadnęli Go o tę przypowieść. Wtedy im powiedział: „To i wy jesteście tak niepojętni? Nie rozumiecie, że nic, co z zewnątrz wchodzi do człowieka, nie może uczynić go nieczystym? Przecież nie wchodzi do jego serca, tylko do żołądka, i jest potem wydalane na zewnątrz.” W ten sposób Jezus uznał wszystkie pokarmy za czyste.

Jest to kluczowy tekst dla naszego przyjaciela. Mówiąc inaczej, zakaz spożywania pewnych pokarmów przez ich nieczystość był tymczasową częścią Bożego sposobu na to, by odsunąć lub odróżnić Izrael od narodów świata. Wraz z przyjściem Chrystusa zaszły drastyczne zmiany w tym, jak Bóg kieruje swoim ludem, ponieważ nie jesteśmy już dłużej ludem polityczno-narodowym jak Żydzi, lecz globalnym ludem z każdego plemienia, języka, narodu i rasy.

Z powodu tej drastycznej zmiany chrześcijanie są obecni w każdej kulturze na ziemi i stają przed setkami problemów etycznych dotyczących tego, jakie aspekty tych kultur powinni przyjmować – co jeść, czego nie jeść, kiedy jeść, jak jeść – jednak Bóg nie rozwiązuje tego problemu bycia oddzielonym od świata (a nadal powinniśmy być oddzieleni od świata) przez utrzymywanie w mocy starotestamentowych praw ceremonialnych i praw dotyczących pokarmów. Możemy o tym przeczytać w 1Kor 8 i 10 – o tym, w jaki sposób Paweł zajął się związanymi z tym problemami. I nie zajął się nimi przez odesłanie wszystkich do praw Starego Testamentu.

Tego właśnie dotyczy dyskusja stojąca za Listem do Galacjan. Jaką rolę powinny odgrywać obrzezanie, dni, miesiące i lata (Ga 4:10)? Stanowisko Pawła w tym liście jest takie, że obrzezanie nie ma mocy. Mówi on: „W Chrystusie Jezusie ani obrzezanie, ani jego brak nie mają żadnego znaczenia” - pomimo nakazu w Starym Testamencie, aby się obrzezać, nie ma to znaczenia - „Liczy się wiara, która jest czynna w miłości” (Ga 5:6). I Paweł tak samo mógłby powiedzieć: Ani jedzenie wieprzowiny, ani ani jej niejedzenie nie mają żadnego znaczenia. Liczy się wiara, która jest czynna w miłości.

Więc możemy jeść wieprzowinę, ale Ga 5:2 podkreśla z niezwykłą jasnością, czego nie możemy z nią robić. Oto, co mówi ten fragment: „Uważajcie! Ja, Paweł, mówię wam: Jeśli poddajecie się obrzezaniu, Chrystus wam nic nie pomoże.” Chwila! Myślałem, że powiedziałeś, że nie ma znaczenia, czy damy się obrzezać, czy nie. Możemy być obrzezani albo nieobrzezani. Powiedziałeś to w wersecie 6. Ale Paweł ma na myśli to: Jeśli przyjmiesz kwestię obrzezania (albo kwestię jedzenia wieprzowiny) jako nowe prawo, nową konieczność na drodze do usprawiedliwienia – albo nawet, jak w przypadku Galacjan, nową konieczność na drodze do ciągłej, prawdziwej, dorosłej, duchowej, szczerej chrześcijańskiej dojrzałości – to odcinasz się od Chrystusa. I jest to poważna sprawa.

Ostateczna odpowiedź brzmi: jeśli ktoś postanowi nie jeść wieprzowiny z pewnych powodów dietetycznych czy smakowych, nie ma problemu. Masz wolność w tym, czy jeść, czy nie jeść. Ale w momencie, gdy ktoś powstrzymuje się od jedzenia powołując się na autorytet Biblii i czyni to, dążąc do posłuszeństwa Bogu, by być dojrzałym lub zbawionym, zostaje przekroczona granica, za którą sprzeciwiamy się Chrystusowi i Ewangelii. Paweł mówi w Kol 2:16-17: „Dlatego niech was nikt nie osądza z powodu jedzenia i picia (...). Są to tylko cienie nadchodzących zdarzeń; Chrystus zaś – konkretnym ciałem!” Jeśli Chrystus jest twoim Skarbem i pokarmem, który daje zaspokojenie, masz wolność do jedzenia lub niejedzenia wieprzowiny.


Autor: John Piper
Tłumaczenie: Filip Kegel
Źródło: https://www.desiringgod.org/interviews/should-we-obey-old-testament-law
Opublikowano za zgodą Desiring God.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pogańskie początki Bożego Narodzenia? - Filip Kegel

Kto dziś wierzy w zbawienie przez Prawo? | Filip Kegel

Jan Kalwin: złowrogi dyktator Genewy? | Filip Kegel