Leżał w żłobie, nie opuszczając nieba - Gavin Ortlund
Druga osoba Trójcy Świętej, tak samo jak pierwsza i trzecia, jest wszechobecna. Gdziekolwiek się znajdziesz, będzie tam Syn Boży. Biblia mówi jeszcze więcej – że utrzymuje On wszystko: „podtrzymuje wszystko Słowem swojej mocy” (Hbr 1:3), „w Nim trwa wszystko razem połączone” (Kol 1:17).
Cud, który świętujemy w każde Boże Narodzenie (to znaczy Wcielenie, w którym Syn Boży stał się człowiekiem), wywołuje pewien problem teologiczny. Czy pozostawał On wszechobecny na przykład w 10 r. n.e., gdy biegał po Nazarecie jako chłopiec? A co z czasem, kiedy był małym dzieckiem, karmionym piersią Marii pośród zwierząt gospodarskich – czy naprawdę mielibyśmy sobie wyobrażać, że w tej samej chwili wypełniał cały wszechświat, kierując każdą cząsteczką i gwiazdą?
Zgodnie z tak zwanym extra Calvinisticum, zdumiewająca odpowiedź brzmi: tak. Bóg staje się człowiekiem, nie przestając być Bogiem, a zatem wcielony Syn Boży nie był ograniczony do swojego ludzkiego ciała, lecz w dalszym ciągu wypełniał i podtrzymywał wszechświat pomimo swojego wcielenia.
Jak to w ogóle możliwe? Zgłębiając tę doktrynę, można by zapełnić całe biblioteki, jednak teraz zadamy o nią tylko trzy podstawowe pytania – w nadziei, że dzięki temu skierujemy nasze serca i umysły ku wprawiającemu w osłupienie zdarzeniu, które świętujemy o tej porze roku.
Co to znaczy?
Extra Calvinisticum to fraza łacińska – Calvinisticum znaczy „kalwińskie”, zaś extra - „na zewnątrz” lub „poza”. Pochodzi ona z szesnasto- i siedemnastowiecznych dyskusji między teologami luterańskimi i reformowanymi o to, w jaki sposób Chrystus jest obecny podczas Wieczerzy Pańskiej. Luteranie sprzeciwiali się nauczaniu reformowanemu, według którego wcielony Syn Boży nie przestawał istnieć „poza” swoim ciałem. W Nauce religii chrześcijańskiej Jan Kalwin napisał:
"Syn Boży zstąpił z nieba w taki sposób, że, nie opuszczając nieba, zechciał narodzić się w łonie dziewicy, wędrować po ziemi i zawisnąć na krzyżu; a jednak nieprzerwanie wypełniał świat tak samo, jak czynił to od początku!" [1]
Jednak zasadnicze przesłanie tej doktryny nie pochodzi od Kalwina. Jego początki sięgają starożytności. Już w czwartym wieku Atanazy pisał:
"Nie był bowiem zamknięty w ciele, ani będąc w ciele nie był nieobecny gdzie indziej. Ani też, gdy je w ruch wprawiał, nie był wszechświat pozbawiony jego działania i opatrzności. (…) Niezwykłość leżała w tym, że [Słowo] funkcjonowało jako człowiek, a jako Słowo wszystko rodziło do życia i jako Syn było razem z Ojcem." [2]
Zauważ, że Atanazy podkreśla nie tylko istnienie Syna Bożego poza materią Jego ludzkiego ciała, lecz również Jego rolę jako podtrzymującego wszechświat i kierującego nim. Zaś Kalwin w swych kazaniach i komentarzach podkreśla nie tylko przestrzenny charakter swojego extra, lecz również jego implikacje, jeśli chodzi o zarządzanie światem przez Chrystusa i Jego pośrednictwo przewyższające aniołów. Rzeczą najważniejszą nie jest tu wszechobecność sama w sobie, lecz to, że Syn Boży pozostaje w pełni boski – wraz ze wszystkim, co się z tym wiąże – również po Wcieleniu.
Jak może to być prawda?
Mówiąc łagodnie, extra Calvinisticum jest dla nas koncepcją dość trudną do ogarnięcia. Gdy usłyszałem o niej po raz pierwszy, stanąłem przed dwoma wyzwaniami.
Po pierwsze, czy nie jest ona irracjonalna? Czy mówiąc, że Chrystus jest zarówno skończony, jak i nieskończony, zarówno przebywa w jednym miejscu, jak i jest wszechobecny, nie łamiemy zasady niesprzeczności? Po drugie, jak ma się ona do ortodoksyjnej chalcedońskiej chrystologii? Czy przyjmowanie, że Chrystus jest zarówno skończony, jak i nieskończony, nie prowadzi do starego błędu nestorian, którzy rozdzielali ludzką i boską naturę Chrystusa?
Jest pewna metafora, która pomaga mi to (przynajmniej trochę) zrozumieć. Przypuśćmy, że J. R. R. Tolkien umieściłby samego siebie we Władcy pierścieni jako jednego z bohaterów, wędrującego z Gandalfem, Frodem i całą resztą. Oczywiście nie przestałby przez to istnieć w Oksfordzie (w rzeczy samej, jego istnienie w Śródziemiu byłoby całkowicie zależne od tego, czy w Oksfordzie kontynuowałby pisanie). Nie ma też powodu, by w takiej sytuacji zostały pogwałcone prawa logiki lub jedność jego osoby. Wszak Śródziemie i Oksford nie są po prostu różnymi miejscami w tym samym świecie, jak Chicago i Nowy Jork, lecz raczej zupełnie innymi „sferami” lub „światami”.
Oczywiście to tylko metafora. Istnieją różnice między sytuacją, w której Stwórca wkracza w stworzenie, a tą, gdy pisarz umieszcza się w swojej opowieści. Jednak relacja między Bogiem i stworzonym przez Niego światem o wiele bardziej przypomina relację między Oksfordem i Śródziemiem niż relację między Chicago i Nowym Jorkiem. Wyobrażenie sobie Tolkiena spacerującego po Shire, a jednocześnie siedzącego przy swoim biurku w Oksfordzie, może pomóc poczynić postęp w zrozumieniu tego, jak Syn Boży może być zarówno nieskończony w swej boskiej naturze, jak i skończony w naturze ludzkiej, pozostając jedną osobą.
Dlaczego to ważne?
Osobiście nie upierałbym się przy tym, że tradycje chrześcijańskie lub pojedynczy wierzący, którzy nie przyjmują extra Calvinisticum, w konieczny sposób i w pełni odrzucają ortodoksyjną chrystologię. Niemniej jednak extra odpowiada na kilka poważnych problemów, którymi zajmowano się w Chalcedonie. Doktryna ta broni boskiej natury Chrystusa jako całkowicie boskiej i niezmiennej, jednocześnie wychodząc naprzeciw pokusie, by „ubóstwić” ludzką naturę Chrystusa – jak czynili to na przykład ci, którzy głosili wszechobecność ciała Chrystusa, by podtrzymać Jego cielesną obecność w Wieczerzy Pańskiej. Jak podsumowuje Kevin DeYoung:
"Extra to doktryna o tyle ważna, że zachowuje dla nas zarówno transcendencję boskiej natury Chrystusa (tzn. to, że nie można jej niczym ograniczyć), jak i prawdziwość Jego ludzkiej natury (tzn. to, że nie posiada ona atrybutów zarezerwowanych dla boskości)."
Dzięki zachowaniu różnic między boską i ludzką naturą Chrystusa extra Calvinisticum pomaga nam postrzegać Wcielenie jako rodzaj dodania jednej rzeczy do drugiej, nie jako pomniejszenie. Innymi słowy, Syn Boży nie ograniczył się do maleńkiego embriona w łonie Marii, odkładając na bok swój boski majestat. Przeciwnie – przyszedł do nas pozostając wszystkim tym, kim jest. Pewne studium podsumowuje znaczenie extra w taki sposób: „Wcielenie nie oznaczało abdykacji wiecznego Syna z tronu wszechświata, lecz ponowne utwierdzenie Jego władzy nad zbuntowanym stworzeniem”.
A poza tym wszystkim, mówiąc prościej, extra Calvinisticum może pomóc nam zachwycić się na nowo cudem, który świętujemy w każde Boże Narodzenie.
Tylko o tym pomyśl! Ten, który leży w żłobie:
- został zawinięty w pieluszki, a zarazem wypełnia niebiosa;
- garnie się do swojej matki, a zarazem utrzymuje każdy atom we właściwym miejscu;
- płacze szukając pocieszenia, a jednak podtrzymuje gwiazdy;
- śpi pośród osłów, odbierając uwielbienie od aniołów.
To wszystko z pewnością nadaje nowe znaczenie śpiewanym przez nas słowom: „Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan niebiosów obnażony; ogień krzepnie, blask ciemnieje, ma granice Nieskończony”.
Przypisy:
1. Jan Kalwin, Nauka religii chrześcijańskiej, 2.13.4.
2. Atanazy z Aleksandrii, O wcieleniu Słowa, 4.17.1-5, w: Pisma Starochrześcijańskich Pisarzy, tom LXI, Wydawnictwo Akademii Teologii Katolickiej, Warszawa 1998.
Autor: Gavin Ortlund
Tłumaczenie: Filip Kegel
Źródło: https://www.thegospelcoalition.org/article/he-lay-in-manger-without-leaving-heaven/
Opublikowano za zgodą The Gospel Coalition.

Komentarze
Prześlij komentarz